Waszyngton D.C.

Wizytę w Waszyngtonie zacząłem od Pentagonu (opis w poprzednim poście), a teraz przyszedł czas na wrażenia z samej stolicy USA.
Metro. To co przykuwa uwagę podczas pierwszej wizyty w Waszyngtonie to właśnie metro. Czekając na pociągi czułem się jakbym był na stacji kosmicznej. Wiele przystanków w centrum to wielopoziomowe punkty przesiadkowe, a biorąc pod uwagę, że jest sześć linii to zmiana pociągu przypomina czasami podróż po opuszczonej galerii handlowej. Metrem poruszamy się nie tylko po centrum, ale i po obrzeżach. Przekładając na polskie realia można by tym metrem dojechać do Piaseczna lub Tarchomina.
Mimo rozbudowanego metra i autobusów (o nich będzie oddzielny post bo to ciekawy temat) Waszyngton jest zakorkowany. Przy końcach linii metra są P+R, ale dało się zauważyć, ze ludzie wolą korzystać z własnych aut i stać w korku niż jechać publicznymi środkami lokomocji. Amerykańska wolność…Dojazd może się nie opłacać, można stać w korkach, ale samochód daje poczucie niezależności, które amerykanie tak kochają. Na pytanie: czemu jeździsz do pracy i stoisz w korku jak możesz jechać metrem? Pada odpowiedź: przecież po to mam samochód żeby go używać. Tutaj nikt nie kupi auta, żeby jeździć raz na tydzień do kościoła. 
Paradoksalnie to właśnie w samochodach widać Europę. Po ulicach jeżdżą Toyoty, Hondy i Hyundai’e. Waszyngton jest pod tym względem bardzo europejski (niestety). Ostatni bastion jest jeszcze w autach made in USA. Takie samochody to zazwyczaj duże SUVy lub pół terenówki, nieekonomiczne jak cholera, ale w końcu to jednak Ameryka (a przynajmniej jej resztki).
W centrum znajduje się Federal Triangle, czyli taka ul. Domaniewskatyle, że pełna państwowych urzędów i siedzib władz federalnych. Podobnie jak w Polsce po 16 wylewają się stamtąd tłumy ludzi w garsonkach i garniturach ruszających do metra. Wyjątkiem nie są nawet służby specjalne. W filmie Dobry Agent Matt Damon zapytany o to kim są agenci CIA odpowiada: Jesteśmy urzędnikami państwowymi pasuje jak ulał do tego co można zobaczyć na ulicy. A jak ktoś w to nie może uwierzyć to wystarczyć usiąść w kawiarence przed siedzibą np. FBI i poczekać do 16…
Z turystycznego punktu widzenia Waszyngton jest wspaniałym miejscem do zwiedzania. Wszystkie Smithsoniańskie muzea są darmowe (lub za symboliczny datek np. na drukowanie T-Rexa). Jak ktoś chce tu turystycznie wpaść to w muzeach może spędzić całe dnie.
Jeżeli ktoś ma mocny sentyment do kina to polecam odwiedzić miejsca gdzie kręcili Foresta Gumpa (scena przemówienia na temat wojny w Wietnamie), Zimowego Żołnierza (scena kiedy Steve Rogers biega pod Capitolem i spotyka Sama Wilsona) i mnóstwa innych filmów. Fajne uczucie, usiąść pod tym samym drzewem gdzie powstawał film za 170 mln.  
Ostatnio jest modne wbieganie do Białego Domu. Od razu mówię, że nie próbowałem i nie wiem jak jest w środku. Budynek widziałem z bliska; nie wydawał mi się słabo chroniony i jakoś nie mogę uwierzyć, że jogging ćwiczyło tam już z powodzeniem 16 biegaczy.
Na koniec nowość. Pod linkiem jest galeria z wizyty w D.C. Miłego oglądania.
p.s. W akapicie o muzeach jest dobrze napisane: drukowanie T-Rexa. W galerii jest zdjęcie takich różowych i niebieskich główek. Jeżeli im się dobrze przyjrzycie to zobaczycie, że to efekt druku 3D.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *